Większość z nas spędza w pozycji siedzącej po kilka, a czasem nawet kilkanaście godzin dziennie. Praca przy komputerze, dojazdy, odpoczynek przed telewizorem – wszystko to sprawia, że nasze ciało jest unieruchomione znacznie dłużej, niż zostało do tego stworzone. Nic więc dziwnego, że bóle pleców, napięcia karku i migreny stały się „normą” w wielu biurach. Pierwszym krokiem do zadbania o kręgosłup jest odpowiednie ustawienie stanowiska pracy. Monitor powinien znajdować się na wysokości oczu, tak abyś nie musiał stale pochylać głowy. Klawiatura i myszka powinny być umieszczone tak, aby ramiona były rozluźnione, a łokcie tworzyły kąt prosty. Krzesło powinno wspierać odcinek lędźwiowy, a stopy spoczywać płasko na podłodze lub podnóżku. Małe korekty potrafią znacząco zmniejszyć napięcia mięśni. Wiele osób myśli, że jednorazowy zakup „dobrego krzesła” rozwiąże problem. Tymczasem nawet najlepsze krzesło nie pomoże, jeśli będziemy siedzieć w jednej pozycji przez wiele godzin. Kluczowa jest zmienność – wstawanie, przeciąganie się, krótki spacer po biurze, kilka kroków po schodach. Organizm kocha ruch, a statyczne siedzenie jest dla niego nienaturalne. Coraz popularniejsze stają się biurka z regulacją wysokości, które pozwalają pracować na stojąco przez część dnia. To dobre rozwiązanie, ale również wymaga rozsądku. Przesiadka z „8 godzin siedzenia” na „8 godzin stania” nie będzie zdrowa. Najlepiej stopniowo wprowadzać pracę na stojąco – 15–30 minut, kilka razy w ciągu dnia, obserwując reakcje ciała. Warto też korzystać z prostych ćwiczeń rozciągających, które można zrobić przy biurku. Kilka obrotów głową, rozciąganie karku, wyprostowanie kręgosłupa, spięcie i rozluźnienie łopatek – to zajmuje dosłownie minutę, a może znacząco poprawić samopoczucie. Dobrze jest mieć pod ręką wydrukowany plan ćwiczeń lub firmową baza wiedzy z grafikami i opisami ćwiczeń, do której każdy pracownik może zerknąć w przerwie. Nie wolno zapominać o roli oddechu. Kiedy jesteśmy zestresowani, oddychamy płytko, unosząc głównie górną część klatki piersiowej. To wzmacnia napięcia mięśniowe, szczególnie w okolicy barków i karku. Kilka głębokich, świadomych oddechów brzuchem potrafi szybko uspokoić układ nerwowy i rozluźnić ciało. Można ustawić przypomnienie w telefonie, które co godzinę zachęci do „minuty dla oddechu”. Znaczenie ma również to, co robimy poza pracą. Jeśli po ośmiu godzinach siedzenia w biurze wracamy do domu i spędzamy wieczór na kanapie, trudno oczekiwać, że kręgosłup będzie w świetnej formie. Regularny ruch – spacery, pływanie, joga, ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha i pleców – to najlepsza inwestycja w zdrowie. Nawet 20–30 minut dziennie robi różnicę. Dbanie o ergonomię to nie jest „fanaberia” czy moda. To prosty sposób, by zmniejszyć ryzyko przewlekłego bólu, który potrafi zrujnować nie tylko komfort pracy, ale i jakość życia. Im wcześniej zaczniemy wprowadzać dobre nawyki, tym mniejsza szansa, że za kilka lat naszym stałym towarzyszem staną się leki przeciwbólowe i rehabilitacja.